Któregoś dnia byłam na zebraniu w szkole mojej córki. Zobaczyłam, że jej oceny strasznie się pogorszyły. Zawsze miała same 4 i 5 a teraz z angielskiego dostała 2 na semestr. Byłam zaskoczona, że nagle tak wszystko się popsuło. Musiałam zacząć działać, bo to znaczyło, że pojawił się jakiś problem, który trzeba rozwiązać.

Wysyłam córkę na kurs językowy do Wielkiej Brytanii

kursy językowe za granicąDługo nie zwlekałam i za namową przyjaciółki, zapisałam córkę kursy językowe za granicą, żeby lepiej się nauczyła. Na miejscu zawsze lepiej i lektorzy są inni. Do swojej nauczycielki z angielskiego była przyzwyczajona i zawsze lepiej spróbować uczyć się z kimś, kto ma inne metody nauczania. Przyjaciółka również wysłała swoją córkę na ten kurs, żeby moja córka miała towarzystwo. Obie zawsze lepiej sobie poradzą na miejscu. Kurs języka obejmował też zakwaterowanie i wyżywienie. Było to dla mnie bardzo ważne, ponieważ dziecko musi mieć zapewnione te podstawy. Dzwoniła do mnie każdego dnia i opowiadała, jak super jest na kursie. Poznała nowe koleżanki, z którymi uczą się wspólnie po zajęciach. Dostaje same dobre oceny, ponieważ na kursie oceniają uczestników, żeby motywować ich do nauki. W szybkim czasie uzupełniła wszystkie swoje braki ze szkoły,przez które miała złe oceny. Oprócz tego, nauczyła się wiele nowych zwrotów i opanowała nowy czas, którego jeszcze nawet nie mieli w szkole. Tak więc nie tylko naprawiła to co było, ale też jest do przodu z wiedzą.

Bardzo polecam takie kursy za granicą. Zawsze można lepiej osłuchać się zagranicznego akcentu i lepiej poznać język. Będąc na miejscu, dzieci szybciej się uczą i są bardziej zaangażowane w naukę. Moja córka znów z angielskiego dostaje same piątki i jestem szczęśliwa, że problem ze złymi stopniami w końcu się skończył.